Danny Weber
21:46 15-12-2025
© A. Krivonosov
Niedobór układów pamięci i boom na AI podnoszą ceny DRAM. Smartfony tracą 16 GB RAM, standardem staje się 6–8 GB, a w budżecie wraca 4 GB. Zobacz, co dalej.
Jeszcze niedawno 16 GB RAM uchodziło za nowy wyznacznik topowych smartfonów, ale rynek przyspieszył i zmienia zasady gry. Według źródeł branżowych już w przyszłym roku takie urządzenia mogą stać się rzadkością, a w segmencie budżetowym znów mogą pojawić się modele z 4 GB RAM.
Powodem jest globalny niedobór układów pamięci i gwałtowny wzrost ich cen. Producenci balansują więc między podnoszeniem cen a okrajaniem specyfikacji. Pierwsza opcja nie wszędzie się sprawdza — na rynkach wrażliwych cenowo marki częściej tną pojemność pamięci, niż podnoszą metkę.
W konsekwencji telefony z 12 GB RAM mają tracić pozycję — ich udział może spaść o około 40%. Lukę wypełnią urządzenia z 6 i 8 GB, które szykują się na nowy kompromisowy standard. Z kolei modele z 16 GB będą pojawiać się rzadziej i pozostaną domeną drogich flagowców.
Źródłem wstrząsu dla branży mobilnej jest błyskawiczny rozkwit sztucznej inteligencji. Centra danych wykupują szybkie kości pamięci — HBM oraz GDDR5 DRAM — co przesuwa moce produkcyjne w stronę komponentów klasy serwerowej. W tej rywalizacji o zasoby smartfony wyraźnie nie stoją na początku kolejki.
Dla użytkowników bilans może wyglądać jak krok w tył: mniej pamięci, ostrożniejsze cykle odświeżania i wolniejsze postępy w średniej oraz budżetowej półce. A jeśli deficyt się utrzyma, nowe urządzenia z 4 GB RAM mogą znów stać się codziennością.