Danny Weber
iPhone Ultra to składany smartfon Apple za rekordową cenę, ale bez teleobiektywu. Sprawdź, czym różni się od standardowych flagowców i czy warto czekać.
Pierwszy składany iPhone może okazać się najdroższym smartfonem Apple, ale pod względem możliwości aparatu może nie dorównywać regularnym flagowcom. Według raportu 9to5Mac, przyszły iPhone Ultra będzie miał duży składany wyświetlacz w formacie książki z prawie niewidocznym zagięciem. Aby jednak zachować cienką obudowę, Apple może zrezygnować z obiektywu teleobiektywowego.
Ten kompromis wydaje się zaskakujący w przypadku urządzenia, które według plotek ma kosztować więcej niż jakikolwiek poprzedni iPhone. Aparaty z zoomem optycznym pozostaną domeną standardowych modeli iPhone 18 Pro i iPhone 18 Pro Max, natomiast składany model skupi się na nowej formie, dużym wewnętrznym ekranie i premium materiałach.
Dziennikarze zauważają, że podobna sytuacja miała miejsce z ultracienkim iPhonem Air: Apple poświęciło niektóre funkcje aparatu na rzecz designu. W przypadku iPhone Ultra uzasadnienie może być takie samo. Mechanizm składania, cienka obudowa i duży ekran wymagają przestrzeni wewnętrznej, co zmusza Apple do usunięcia lub uproszczenia niektórych modułów.
Według przecieków iPhone Ultra będzie korzystać z tego samego chipa A20 Pro co iPhone 18 Pro i 18 Pro Max. Jednak zwykłe flagowce mogą go przewyższać w codziennym użytkowaniu dzięki lepszemu zarządzaniu ciepłem. Podobno mają aluminiową obudowę, która skuteczniej odprowadza ciepło, podczas gdy składany iPhone połączy tytan i szkło.
Jeśli plotki okażą się prawdziwe, Apple stoi przed trudnym wyzwaniem pozycjonowania. iPhone Ultra byłby najbardziej zaawansowanym technologicznie i najdroższym smartfonem firmy pod względem designu, ale niekoniecznie najbardziej wydajnym w kwestii aparatu czy ciągłej mocy obliczeniowej. Dla kupujących może to być kluczowy wybór: sięgnąć po nowy składany format, czy pozostać przy bardziej praktycznym flagowcu oferującym lepszą fotografię i chłodzenie.
© A. Krivonosov