Danny Weber
Google zaostrza limity ekranu blokady w Androidzie 17: długoterminowa liczba prób PIN spada z 1 800 do zaledwie 19.
Android 17 wyraźnie wzmacnia ochronę smartfonów przed atakami brute force, w których przestępcy lub specjalne narzędzia automatycznie sprawdzają różne kody PIN. Ten scenariusz dotyczy nie tylko złodziei po kradzieży urządzenia; w niektórych przypadkach podobne metody stosują także służby, próbując odblokować zabezpieczone telefony. Teraz pole do zgadywania jest dużo mniejsze.
W Androidzie 16 system pozwalał na 10 prób PIN w pierwszej minucie, 20 w pierwszych sześciu minutach, 50 po 25 minutach, 110 w ciągu doby i do 1 800 prób w ciągu pięciu lat. Właśnie ten długoterminowy limit miał znaczenie dla narzędzi brute force: przy wystarczającej ilości czasu mogły one sprawdzić sporą część popularnych czterocyfrowych kombinacji.
W Androidzie 17 limity są znacznie ostrzejsze. Dostępnych jest tylko sześć prób w pierwszej minucie, siedem po sześciu minutach, osiem po 25 minutach, 12 w ciągu doby i zaledwie 19 prób w ciągu pięciu lat. Po 20 błędnych wpisach smartfon zostaje całkowicie zablokowany. Dla automatycznego zgadywania to niemal koniec scenariusza ataku: narzędzie szybko dobija do limitu i nie może kontynuować.
Nawet czterocyfrowy PIN ma 10 000 możliwych kombinacji, ale nowe opóźnienia i twardy limit 20 błędów sprawiają, że brute force staje się praktycznie bezużyteczny. Google ostrożniej traktuje też zwykłe pomyłki użytkowników: od Androida 16 QPR2, jeśli ktoś kilka razy z rzędu wpisze ten sam błędny PIN, system nie liczy tego jako osobnych prób. Na ekranie blokady pojawiają się również jaśniejsze komunikaty o pozostałych próbach i czasie oczekiwania.
Nowa ochrona nie zastępuje jednak podstawowych zasad bezpieczeństwa. Słabe PIN-y, takie jak 1234, 0000 albo rok urodzenia, nadal można odgadnąć w pierwszych próbach, a wymuszone odblokowanie twarzą lub odciskiem palca pozostaje osobnym ryzykiem. Wniosek jest prosty: po Androidzie 17 długi i nieprzewidywalny PIN ma jeszcze większe znaczenie.
© A. Krivonosov