Jak boom na AI i deficyt pamięci RAM windował ceny smartfonów, laptopów i konsol
Wyjaśniamy, jak boom na AI i niedobór pamięci RAM podnosi ceny smartfonów, laptopów i konsol. Priorytet dla centrów danych ogranicza podaż i winduje rynek.
Wyjaśniamy, jak boom na AI i niedobór pamięci RAM podnosi ceny smartfonów, laptopów i konsol. Priorytet dla centrów danych ogranicza podaż i winduje rynek.
© RusPhotoBank
Gwałtowny wzrost znaczenia sztucznej inteligencji zmienia nie tylko usługi online, ale i metki cenowe przy codziennych gadżetach. Smartfony, laptopy i konsole drożeją — i nic dziwnego, bo w centrum sprawy jest pamięć. Współczesne modele AI potrzebują ogromnych zasobów RAM; im większy model, tym większy apetyt na zasoby.
Jak podaje BODA.SU, producenci układów przestawiają fabryki tak, by priorytetowo wytwarzać moduły serwerowe dla centrów danych, ograniczając tym samym dostawy na rynek masowy. Do tego duże firmy zawierają długoterminowe kontrakty na pamięć serwerową, co dodatkowo uszczupla podaż dla urządzeń konsumenckich. W takiej sytuacji wytwórcy albo podnoszą ceny, albo ścinają specyfikacje nowych modeli.
Niedobór wiąże się pośrednio także z zapotrzebowaniem na energię: centra danych zużywają znaczne ilości prądu i wody, co dokłada presji na infrastrukturę. Eksperci mówią, że sytuacja może się ustabilizować dopiero po uruchomieniu nowych mocy produkcyjnych — a to proces na kilka lat. Na razie kupujący przede wszystkim widzą wyższe ceny dobrze znanych urządzeń, podczas gdy prawdziwym motorem zmian pozostają globalne potrzeby branży AI.