Telefon Trump Mobile T1 w końcu trafił do pierwszych klientów po długim opóźnieniu i spekulacjach, że może nigdy nie trafić na rynek. Teraz poznaliśmy pierwsze szczegóły nie tylko na temat samego urządzenia, ale też zawartości pudełka – a ta jest zaskakująco bogata w porównaniu z wieloma modelami Apple, Samsunga i Google.
W zestawie z plecionym kablem USB-C znajdziemy ładowarkę oraz przezroczyste etui ochronne. To prawdziwa rzadkość w dzisiejszych czasach, bo większość smartfonów dużych marek sprzedawana jest wyłącznie z kablem, a ładowarkę i etui trzeba dokupić osobno. Pod tym względem T1 Phone od razu oferuje bardziej praktyczny zestaw, choć specyfikacja ładowania nie została jeszcze ujawniona.
Według CNET smartfon ma plastikową obudowę z tyłu i fabrycznie zainstalowane aplikacje Doctegrity oraz Truth Social. Kolejny ciekawy szczegół to znak wodny na zdjęciach robionych aparatem – zdjęcia mają nałożone logo T1, datę i godzinę. Na razie nie wiadomo, czy znaczek można wyłączyć w ustawieniach aparatu.
Mimo rozpoczęcia wysyłek wiele pytań wokół Trump Phone pozostaje bez odpowiedzi. Redakcja CNET zaznacza, że ich przedsprzedaż została przyspieszona, co może nie odzwierciedlać doświadczeń zwykłych klientów. Poza tym urządzenie wygląda i technicznie przypomina przepakowany HTC U24 Pro z 2024 roku, a na stronie Trump Mobile pojawiły się obawy dotyczące potencjalnych wycieków danych użytkowników.
Największą zaletą Trump Phone jest dość przyziemna sprawa: w pudełku dostaje się ładowarkę i etui. To jednak za mało, żeby był to oczywisty wybór. Na rynku jest mnóstwo niedrogich smartfonów z Androidem od uznanych producentów, które oferują przejrzyste wsparcie, solidną reputację i mniej kontrowersji przy premierze.