Przy Steam Machine pojawił się pierwszy publiczny przypadek awarii sprzętowej z tak zwaną Red Line of Death. Użytkownik Reddita napisał, że jego urządzenie działało około 20 minut, po czym na obudowie pojawiła się czerwona linia, a system przestał się uruchamiać. Przez analogię do legendarnego Red Ring of Death z Xboxa 360 i Yellow Light of Death z PlayStation 3 nowy wskaźnik zdążył już dostać nazwę RLOD.
W przeciwieństwie do klasycznych konsol Steam Machine formalnie pozostaje kompaktowym komputerem do gier, ale Valve przygotowało dla niego własny system wizualnych błędów. Strona pomocy Steam opisuje kilka wariantów czerwonej linii, które wskazują na różne typy usterek. W opublikowanym przypadku linia pojawia się od środka w stronę prawej krawędzi, a według danych wsparcia taki wzór odpowiada awarii GPU.
Najbardziej kłopotliwe jest to, że układ graficzny w Steam Machine jest przylutowany do płyty. W zwykłym komputerze stacjonarnym użytkownik mógłby wymienić oddzielną kartę graficzną, ale tutaj samodzielna naprawa praktycznie odpada: urządzenie trzeba będzie wysłać do serwisu albo wymienić w ramach gwarancji. Jeśli pierwsza partia rzeczywiście jest ograniczona, szybka wymiana może nie być najprostszym scenariuszem.
Incydent dolewa też oliwy do krytyki Steam Machine na tle już omawianych kwestii ceny i wydajności. Urządzenie wygląda ciekawie jako gotowy PC ze SteamOS, ale przy wysokiej cenie musi rywalizować nie tylko z konsolami, lecz także z samodzielnie składanymi komputerami, które mogą zaoferować więcej mocy za mniejsze pieniądze. Dochodzi do tego fakt, że SteamOS ma stopniowo trafiać na różne platformy PC.
Na razie jest zbyt wcześnie, by mówić, czy Red Line of Death to masowy problem pierwszych Steam Machine, czy pojedyncza wada konkretnego egzemplarza. Pierwszy publiczny przypadek już jednak pokazuje, że kupujący startową partię powinni uważniej obserwować zachowanie urządzenia w pierwszych godzinach pracy.