Microsoft Flight Simulator 2024 na PS5: cienki klient, wsparcie PlayStation VR2 i kulisy decyzji

Szef serii Microsoft Flight Simulator, Jorg Neumann, podkreślał, że wersja Flight Simulator 2024 na PS5 w ogóle nie była w planach. Zespół traktował projekt jako przedsięwzięcie na PC i Xbox, dopóki napływ nowych graczy na konsoli nie przemówił sam za siebie. Sukces na Xboxie zasugerował, że symulator może trafić do znacznie szerszej publiczności, niż ktokolwiek przewidywał.

Punktem zwrotnym okazała się przeprojektowana architektura — tzw. cienki klient. Dzięki przeniesieniu większości danych do chmury rozmiar instalacji spadł z 300 GB do 8 GB. Po raz pierwszy przeniesienie gry na inne platformy przestało być czysto teoretyczne i stało się technicznie realne. Gdy Neumann zasugerował wydanie na PS5, wydawca początkowo odrzucił pomysł. Nastawienie zmieniło się po tym, jak samo Sony wyraziło zainteresowanie Flight Simulatorem 2024. Od tego momentu — jak zauważa Neumann — na PlayStation zaczęły trafiać kolejne tytuły z katalogu Xbox. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta zbieżność w czasie nie jest przypadkowa.

Później zespół przeszedł do pełnej adaptacji na PS5: dostrojono wydajność i przepracowano sterowanie z myślą o kontrolerze Sony. Równolegle trwają prace nad wsparciem dla PlayStation VR2, o które platforma zabiegała od samego początku. Wewnętrzna wersja VR już działa, ale twórcy nadal dążą do stabilnych 48–60 kl./s. Rozważano udostępnienie VR w formie bety, jednak ostatecznie wybrano kilka dodatkowych miesięcy szlifów, by tryb zadebiutował w jak najlepszej kondycji — decyzja ostrożna, ale rozsądna, która powinna uchronić graczy przed chropowatym pierwszym wrażeniem.