Dlaczego chińskie Xiaomi w 2026 nie jest już opłacalne
Zakup chińskiej wersji Xiaomi w 2026 roku prowadzi do problemów z oprogramowaniem, łącznością i usługami Google. Dowiedz się, dlaczego warto wybrać wersję globalną.
Zakup chińskiej wersji Xiaomi w 2026 roku prowadzi do problemów z oprogramowaniem, łącznością i usługami Google. Dowiedz się, dlaczego warto wybrać wersję globalną.
© A. Krivonosov
Jeszcze kilka lat temu zakup flagowego smartfona Xiaomi bezpośrednio z Chin uchodził za sprytną metodę oszczędzania. Potężny sprzęt, najwyższej klasy procesory i imponujące baterie wyglądały szczególnie atrakcyjnie na tle zawyżonych cen wersji globalnych. Jednak do 2026 roku sytuacja diametralnie się zmieniła. Dziś „oszczędzanie” na chińskiej wersji coraz częściej prowadzi do uporczywych problemów z oprogramowaniem, łącznością i integracją ekosystemu. To kompromis stał się zbyt kosztowny.
Główna zmiana to faktyczny koniec odblokowywania bootloadera. Wcześniej kupujący mogli poczekać na zgodę Xiaomi, wgrać globalny ROM i uzyskać w pełni funkcjonalny smartfon międzynarodowy. Teraz ta ścieżka jest zamknięta. Firma zaostrzyła zasady: odblokowanie dostępne jest wyłącznie dla mieszkańców Chin z wysoką „oceną aktywności” w jej oficjalnej społeczności.
Dla wszystkich innych oznacza to jedno: chińska wersja oprogramowania HyperOS 3 pozostanie na stałe. Usunięcie preinstalowanych usług, wymiana systemu czy dostosowanie urządzenia do swojego regionu nie są już możliwe. Smartfon staje się przywiązany do środowiska programowego skoncentrowanego wyłącznie na rynku wewnętrznym Chin.
Jedną z najbardziej frustrujących wad sprzętowych wersji chińskich jest brak wsparcia dla LTE Band 20 (800 MHz). Ta częstotliwość jest używana w Europie i wielu regionach do stabilnej łączności wewnątrz budynków oraz na trasach między miastami. Bez niej smartfon zaczyna tracić zasięg w sklepach, windach i poza gęstymi obszarami miejskimi.
Nawet jeśli technicznie połączenie istnieje, modem ciągle „szuka sieci”, co prowadzi do zwiększonego nagrzewania i szybszego rozładowywania baterii. To nie jest błąd oprogramowania, ale fizyczne ograniczenie, którego nie da się naprawić aktualizacjami ani ustawieniami.
Tak, Google Play można zainstalować ręcznie. Ale na tym kończą się dobre wieści. Android Auto na chińskim oprogramowaniu albo w ogóle nie działa, albo nie udaje się połączyć z systemami infotainment w samochodach z powodu brakujących komponentów systemowych.
Aplikacje bankowe i Google Wallet coraz częściej oznaczają takie urządzenia jako „niecertyfikowane”. W świecie, gdzie płatności smartfonem i biometria stały się standardem, to zamienia drogi flagowiec w urządzenie o ograniczonych możliwościach. Dodatkowe funkcje Androida, jak Circle to Search, są często wyłączone lub zastąpione chińskimi usługami AI bezużytecznymi poza Chinami.
HyperOS 3 w wersji chińskiej został pierwotnie zaprojektowany dla ekosystemu bez Google Push Services. W efekcie system agresywnie zamyka aplikacje działające w tle. Nawet przy ręcznych ustawieniach autostartu i zdjętych ograniczeniach, komunikatory i poczta mogą pozostawać „ciche” przez godziny.
Dla użytkowników, którzy polegają na terminowych powiadomieniach – z pracy, banków czy od rodziny – to kluczowa sprawa. Smartfon technicznie oszczędza baterię, ale praktycznie przestaje pełnić swoją podstawową funkcję: bycia narzędziem komunikacji w czasie rzeczywistym.
Nowe urządzenia Xiaomi, wliczając opaski fitness i smartwatche, są coraz silniej przywiązane do konkretnych regionów. Używanie chińskiego smartfona zmusza do ustawienia regionu na „Chiny” w aplikacjach, co prowadzi do interfejsów z chińskimi znakami, niesprawnych aplikacji pogodowych i asystentów głosowych, które nie obsługują angielskiego ani innych języków.
Co więcej, funkcje HyperConnect, które mają łączyć smartfony z inteligentnymi urządzeniami Xiaomi, często nie działają między wersjami chińskimi i globalnymi. Zamiast „inteligentnego domu” użytkownicy kończą z kolekcją niekompatybilnych gadżetów.
Dobra wiadomość jest taka, że globalne wersje flagowców Xiaomi nie zniknęły. Xiaomi 17 Ultra dla rynku międzynarodowego ma się pojawić na początku 2026 roku. Tak, będzie miał mniejszą baterię – około 12% mniej niż wersja chińska. Ale w zamian użytkownicy otrzymują znacznie ważniejsze zalety.
Należą do nich pełna funkcjonalność usług Google, stabilne powiadomienia, Android Auto, kompatybilność z bankami i płatnościami oraz oficjalną międzynarodową gwarancją. Jeśli się zepsuje, nie trzeba będzie odsyłać smartfona z powrotem do Chin i czekać tygodniami na naprawę.
W 2026 roku zakup smartfona Xiaomi z Chin nie jest już opłacalną strategią. Zablokowany bootloader, problemy z łącznością, niestabilne usługi Google i ograniczenia regionalne zamieniają potężne urządzenie w stałe źródło frustracji. Dopłacenie dziś za wersję globalną nie jest luksusem, lecz inwestycją w komfort, stabilność i normalne funkcjonowanie smartfona tam, gdzie mieszkasz.